Skip links

Liny do shibari. Jakie kupić? Jak pielęgnować?

Skoro jesteś na tej stronie, to pewnie rozważasz zakup lin do shibari lub interesuje Cię pielęgnacja lin do shibari, które już posiadasz. Zaznaczę, że ten artykuł powstaje na bazie naszych (i naszych znajomych) wieloletnich doświadczeń. Niestety nie ustrukturyzwanych i powtarzalnych badań o tym jak różne rodzaje pielęgnacji wpływają na mechaniczną wytrzymałość lin. Do zakupionych lin jutowych nikt nie dorzuci Wam certyfikatu ISO gwarantującego przykładowo, że ta konkretna partia jest identyczna z poprzednią pod względem wytrzymałości. Potraktujcie więc proszę część tego artykułu o pielęgnacji jako nasze najlepsze praktyki, które do dzisiejszego dnia stosujemy bez żadnego incydentu. Pisząc ten artykuł postaramy się obiektywnie przytoczyć wszystkie znane mi praktyki oraz dodać komentarz, dlaczego stosujemy akurat te, a czemu nie inne. To zaczynajmy.

Jakiej grubości kupić liny?

Przy wyborze grubości liny my kierujemy się estetyką i tym jak będzie się prezentować lina. Uważamy, że im lina węższa tym lepiej wygląda na drobnym ciele. Nie ma się co obawiać, że liny te są jakoś znacząco słabsze. Grubość 5 mm czy 6 mm to kwestia gustu. Korzystamy z 5 mm, bo estetyczniej wyglądają. Natomiast można rozważyć dla osoby większych gabarytów użycie grubości 6 mm, szczególnie jako liny stropowej (głównej) będzie to bezpieczniejsze rozwiązanie. (NOTE: aby było bezpiecznie nie wystarczy – nawet nie wiadomo jak – gruba lina – nigdy nie wieszamy tylko na jednej nawet zdublowanej linie stropowej, ale o tym już na warsztatach).

Ile lin powinien zawierać zestaw?

Nasz zestaw ma 15 lin i zdarzały się sytuacje, że było mało. Optimum to 10 +/- 2 liny.

Długość lin

Jestem zwolennikiem lin krótkich, dobrze dobranych pod osobę wiązaną. Nasze liny maja 7 metrów. Czemu?
Lina musi być na tyle długa aby wykonać nią każdą podstawową uprząż i na tyle krótka, żeby się nią wygodnie pracowało. Wierzcie lub nie, ale robi to różnię czy macie do wytracenia 15cm liny po zawiązaniu uprzęży czy musicie stracić kolejny metr. Jeśli Wam – jako wiążącemu nie wydaje się problemem, to różnice zrobi  Waszej osobie wiązanej, gdy będziecie bez końca przekładać linę i dorabiać kolejne zbędne węzły. Nie raz zmniejsza się bezpieczeństwo takich kombinowanych wiązań, dodatkowo mogą powstać buły węzłów, które nie dość, że wyglądają nieestetycznie, to mogą uciskać nerwy przy zmianie pozycji. Moje liny maja 7 metrów długości. (NOTE: wiązałem też tym zestawem lin osoby większe niż Ania i nie było dla mnie wymówki, że lina za krótka. Każde wiązanie było zrobione technicznie i estetycznie dobrze).
Długość mojego zestawu lin jest zdefiniowana przez długość liny do drugiego oplotu TK’a. TK to wiązanie, które w stylu Akiry Naki wiążemy najczęściej i tak się składa, że ta sama długość wystarczy na wszystkie podstawowe elementy takie jak futomomo czy monoblok. Jest to zasada uniwersalna. Jeżeli nie potraficie zawiązać dobrze TKa mamy też inną wskazówkę:

Jeśli chcesz dobrać długość liny do swojej partnerki, istnieje pewna zależność długości liny do obwodu modelki w klatce piersiowej (licząc z barkami). Aby prawidłowo zmierzyć obwód klatki, należy najpierw złożyć ramiona modelki w pozycji do „wiązania pudełkowego” (Takate Kote). Następnie należy zmierzyć obwód klatki piersiowej razem z ramionami POD biustem. Aby otrzymać prawidłową długość, należy pomnożyć ten obwód razy 7,3.

źródło: https://shibaridojowarsaw.com/pl/liny

Przed pierwszym użyciem

Przechodzimy teraz do najbardziej kontrowersyjnej części całej sprawy,  bo opinii i poglądów tutaj tyle ile osób. Zaznaczam też, że ten artykuł od tego miejsca mówi wyłącznie o luźno plecionej asanawie. (O rodzajach lin przeczytasz tu). Świat dzieli się na 2 obozy:

  1. liny należy nasączać olejem (jeśli chcesz stosować tę metodę unikaj olei spożywczych, bo zjełczeją. Stosuj mineralne).  Głównie w Stanach panuje przekonanie, że lina wyschnięta nie nadaje się już do podwieszeń.
  2. lin nie poddajemy żadnej obróbce mokrej (pranie/nasączanie). My woliny ten obóz, pewnie z lenistwa – hyhy 😉 Nasze asanawy japońskie przeżyły w doskonałej kondycji cztery lata bez olejków, żadna nie pękła. Nasi linkowi znajomi mają podobnie.

Skoro mamy już podziały za sobą podrzucam 2 filmy od Moc0 Jute o przygotowaniu lin surowych do użycia:

oraz

Mój proces przygotowania lin do użycia jest identyczny z tą różnicą, że etap olejowania pomijam. Czyli w pierwszym kroku łamię linę ocierając ją samą o siebie a w drugim opalam nad palnikiem gazowym. UWAGA: nie opalamy lin nad świeczkami lub podobnymi wynalazkami bo liny nam się bardziej zabrudzą.

Liny strasznie się pylą? Co zrobić?

Po pierwsze przygotować je do pierwszego użycia. Później już tylko używać. Z naszego doświadczenia 4-5 pierwszych użyć lin jest mocno pylące. Później lina mięknie i przestaje śmiecić.

Dlaczego nie olejmujemy lin?

Teoretycznie lina jest lepiej chroniona i trwalsza. Praktycznie to więcej pracy i koniec końców (z testów naszych znajomych) liny olejowane szybciej należało wymienić. Największa pokusa była dla nas w tym, że lina nasączona olejkiem na początku mniej się pyli … ale to niedogodność, która szybko znika.

Codzienna pielęgnacja lin do shibari

  • Lin nie moczymy. W kontakcie z wodą liny robią się twarde i się kurczą.  (Jeżeli bawicie się pod prysznicem/w basenie/ wannie weźcie ze sobą nożyczki. Zmoczone węzły są bardzo ciężkie do rozwiązania. Ciasne związanie, zmoczenie i pozostawienie do wyschnięcia to jedna z tortur. Trzeba przetestować… ;). Jeżeli liny Wam się zmoczą suszcie je pod obciążeniem.
  • Brudne liny przecieramy wilgotna szmatką – nie pierzemy w pralce
  • Raz na jakiś czas opalam lin z odstających włosków
  • Co kilka użyć uwalniam ręcznie napięcia z liny. Znów Moc0 Jute ma na ten temat dobry film. My pomijamy etap olejowania.
  • jeżeli zdarzy się Wam pociągnąć za jedno włókno (z trzech) przez co lina zaczyna się rozplątywać polecam taktykę WykD Dave’a:

Dokładnie z tego powodu (aby w razie potrzeby łatwo rozwiązać węzeł) nie kończymy liny węzłem ostu a zwykłym prostym.

  • Liny do shibari najlepiej przechowywać wiszące. Lina uwalnia się z wewnętrznych napięć i odzyskuje skręt.

Ot cały sekret. Tym sposobem nasz zestaw japońskiej asanawy przeżył cztery lata intensywnego używania i dalej są w dobrym stanie, który spokojnie umożliwia dalsze podwieszanie.