Ból w shibari

O tym czego nauczyła mnie ostra zupka chińska … czyli Ból w shibari i jego fizjologia

Od jakiegoś czasu zadaje sobie pytanie jak „działa shibari”? Jakie procesy fizyczne i chemiczne zachodzą w organizmie podczas sesji? Dlaczego wiązanie przy poprawnej technice czasem działa, a w innym przypadku słyszymy: „ała boli!”?  Czy ból w shibari to ciekawe połączenie? Może nie zawsze chcemy go unikać?

Nie studiowałem medycyny oraz nie konsultowałem artykułu z lekarzem lub farmaceutą… ale dla podtrzymania swoich opinii przytaczam wiarygodne źródła danych. Bibliografia jest dostępna na samym dole.

Co to jest ból?

Ból to (według definicji Międzynarodowego Towarzystwa Badania Bólu) subiektywnie przykre i negatywne wrażenie zmysłowe i emocjonalne, powstające pod wpływem bodźców uszkadzających tkankę lub zagrażających jej uszkodzeniem. Receptorami bólowymi są nocyceptory. 1

Dla mnie ważną informacją ujawnianą przez tę definicję jest fakt, że ten sam bodziec w innej sytuacji i kontekście będzie interpretowany przez Ciebie jako negatywny lub nie – właśnie przez tę subiektywność emocjonalną.

fazy odczuwania bólu

Schodząc głębiej wyróżniono cztery fazy procesu odczuwania bodźca i interpretowania go jako ból: 2

  • transdukcję (zamiana informacji energii działającego bodźca na impuls elektryczny),
  • transmisję (przewodzenie impulsu),
  • modulację (pobudzanie, hamowanie, sumowanie bodźców),
  • percepcję (uświadomienie istnienia bólu, poddanie go ocenie oraz reakcje afektywne i emocjonalne)

Upraszczając cały proces przebiega następująco: bodziec przekształcany jest przez receptory na zakończeniach nerwowych w impulsy elektryczne, które są transportowane (przez dwa rodzaje włókien nerwowych – szybkie, zmielinizowane A delta i wolne niezmielinizowane włókna C) do rdzenia kręgowego i mózgu. Włókna nerwowe szybkie – jak nazwa wskazuje – przewodzą impulsy elektryczne bardzo szybko. Kiedy wsadzisz rękę do gorącej wody Twój organizm w pierwszym momencie właśnie tą drogą prześle impuls przez układ nerwowy do mięśni. Co ciekawe będziesz wiedział, że nastąpił silny bodziec, ale nie odróżnisz czy woda jest ciepła czy zimna. Dopiero kiedy ten sam impuls przetransportowany przez włókna wolne zostanie dostarczony i zinterpretowany będziesz miał dokładne informacje o źródle bólu.

Teraz dwa fakty WAŻNE dla nas
  1. wszystkie receptory w organizmie z wyjątkiem nocyceptorów podlegają adaptacji – czyli wrażliwość na bodziec zmienia się z czasem – i przykładowo przestajesz odczuwać majtki, które założyłeś rano 😉
  2. czucie bólu nie podlega habituacji – czyli jak coś Cię boli nie zapomnisz o tym tak długo jak receptor jest pobudzany

To niesie za sobą jedną ważną konsekwencje – skoro nocyceptory nie mają zdolności zmniejszenia odczuwania bodźca to w naszych organizmach musi być inny „system”, który będzie odpowiedzialny za tłumienie bólu … lub jego intensyfikacje.

więcej o modulacji bólu i endorfinach

Mechanizm tłumienia bólu nr 1

Pobudzenie receptorów dotykowych w obrębie źródła bólu odgrywa rolę w hamowaniu pobudzania nocyceptorów. Jak zaczniecie masować piszczel, w który przed chwilą się uderzyliście odczujecie ulgę. Na poziomie komórkowym receptory czuciowe w masowanej nodze zaktywizują interneurony przy zaktywizowanych komórkach nerwowych i spowodują blokowanie przewodzenia impulsu nerwowego bólu dalej – tzn hamowanie presynaptyczne. Od tego momentu widzi się inaczej mamę całującą stłuczone kolanko dziecka 😉
Co to dla nas oznacza? Jest to mechanizm, który możemy wykorzystać w wypadku zadania bólu, który niekoniecznie chcieliśmy wywołać. Jeśli zdarzy się uszczypnięcie lub oparzenie liną, to aby pomóc osobie wiązanej i zmniejszyć prawdopodobieństwo wyjścia z sesji, zrób coś, żeby zaktywizować komórki dotykowe dookoła. Przyłóż rękę, pogłaszcz, pocałuj. Pomoże!

Mechanizm tłumienia bólu nr 2

Impulsy nerwowe docierają do różnych obszarów mózgu. Dla nas istotny jest obszar zwany istotą szarą okołowodociągową. To on odgrywa kluczową rolę w mechanizmie zstępującego hamowania bólu a aktywowany jest przez bodźce emocjonalne/stresowe 3. Każdy z nas odczuł ten mechanizm wielokrotnie na sobie. Ja szczególnie pamiętam swoje zawody w full-kontakcie, kiedy dopiero po kilku godzinach zdawałem sobie sprawę, że nie mogę ruszać nogą z bólu a obracanie głową to luksus przeszłości. Podobnie działa nasz organizm podczas pobudzenia seksualnego, stresu czy innego silnego bodźca emocjonalnego. Co więcej – im mocniejszy bodziec tym mocniejsze wydzielanie peptydów opioidowych, które po dotarciu do receptorów przewodzących impulsy nerwowe w pobudzonym miejscu spowodują blokadę przewodzenia impulsu – hamowanie postsynaptyczne.  Do peptydów opioidowych zaliczamy sporo związków, a między innymi endorfinę (endogenna morfina) – czyli hormon szczęścia.

Jakie ma to dla nas znaczenie w shibari?
  • próbowaliście kiedyś ćwiczyć w mechaniczny sposób podwieszenia? Nam to nigdy za dobrze nie wyszło i większości osób, z którymi rozmawiamy też jest ciężko.  Dlaczego? Bo podczas ćwiczeń, wykonując tylko mechaniczne ruchy i nie wkładając w to serca i nie pobudzając emocji u partnera nie aktywujemy mechanizmu zstępującego. Powoduje to, że to samo wiązanie, które podczas sesji jest proste tutaj staje się nie do przejścia … a nawet lekkie uszczypnięcie tylko pogorszy ten stan
  • podczas sesji należy zachować dobrą progresję. To znaczy nie zaczynamy od stymulacji, która będzie od razu odebrana jako niemożliwa do wytrzymania, tylko takiej, która stopniowo będzie pobudzała układ zstępujący do produkcji coraz większych ilości endorfin i progresywnie będziemy mogli zwiększać trudność wiązania.

Gdzie ta tytułowa zupka chińska?

Nie jestem masochistą, ale ostre potrawy bardzo lubię – w trakcie ich jedzenia też wydzielają się endorfiny 😉 Jakiś czas temu w chińskiej restauracji zamówiłem bardzo ostrą zupę. Walczyłem z nią. Po każdej łyżce chuchałem i dmuchałem a woda mineralna pompowana była litrami. Jak lubię ostre potrawy tak to doświadczenie zaliczałbym do niemal traumatycznych! W połowie, widząc ile mi jeszcze zostało, poddałem się, zaakceptowałem swój smutny los i przestałem walczyć. Chwilę później wydarzyło się kilka rzeczy. Po pierwsze ostry palący ból w ustach przestał być tak dokuczliwy, potem zacząłem czuć całą gamę smaków, których wcześniej nie wyczuwałem. Wielokrotnie słyszałem od osób wiązanych, że „poddanie się” powoduje wejście w inny stan. Myślę, że w podobnej formie doświadczyłem tego na sobie i stwierdziłem, że muszę to lepiej zrozumieć.

Percepcja bólu

Ostatnią fazą przetwarzania bodźca nerwowego jest jego percepcja. Czyli bodźce nerwowe docierają do mózgu a my zaczynamy być ich świadomi i nakładamy na to doświadczenie cały nasz kontekst historyczno-emocjonalny. Gdyby ostatnio ugryzł Was kleszcz, prawdopodobnie będziecie nadwrażliwi przebywając w lesie na bodźce czuciowe, które w innych sytuacjach byłyby neutralne (bo przecież jest inwazja kleszczy i są na mojej łydce i plecach. AAAA!). Jeżeli będziecie mieć traumatyczne wspomnienia dotyczące przemocy fizycznej, to lekki klaps, który obiektywnie nie wywoła dużego bólu (niezależnie czy mamy aktywny mechanizm hamujący czy nie) będzie odebrany jako zagrożenie.

Fight oR flight

Wszystko sprowadza się do tego jak działa Wasz mechanizm fight or flight 4.  Zróbcie ćwiczenie. Usiądźcie w seiza i zacznijcie głęboko i szybko oddychać. Poproście partnera, żeby uderzył was otwartą ręką podczas tego doświadczenia w uda. Wasza percepcja bólu będzie wyższa, gdyż wywołujecie u siebie reakcje organizmu jakie mielibyście w momencie ‚fight’ – czyli walki o życie. Zróbcie to samo ćwiczenie zwalniając oddech i rozluźniając się. Subiektywnie odczucie bólu będzie niższe.

I co z teGO wynika?

Wniosek z tego prosty: pomijając kontekst emocjonalny nastawienie osoby wiązanie ma olbrzymie znaczenie. Jeżeli będzie walczyć/kontrolować/szarpać się wszystko co będzie Wam robione będzie w Waszej percepcji karykaturalnie powiększone. Jeżeli się rozluźnicie i odpuścicie, to ból w shibari od razu wyda się mniejszy i ma szansę przekształcić się w przyjemne odczucie za sprawą endorfin.
Kilka technik, które pomagają siebie wprowadzić w ten stan opisuje w swoim artykule RedSabbath – cytuję poniżej. Dodatkowym aspektem jest to, że jeżeli osoba wiązana interpretuje swój stan emocjonalny jako negatywny to ból też będzie wydawał się większy. Przykładem może być sytuacja, kiedy będziesz próbował upokorzyć lub ukarać partnerkę a w jej odbiorze taki stan emocjonalny jest jednoznacznie negatywny – wtedy każdy zadany ból w shibari będzie trudniejszy.

Podsumowanie

Dla mnie z całego artykułu płynie jeszcze jeden wniosek o wspólnym zaangażowaniu zarówno riggera jak i osoby wiązanej w udaną sesję. Rigger, który musi przeprowadzić sesje poprawnie technicznie i bezpiecznie, jest odpowiedzialny za poprowadzenie partnerki i wywołanie emocji, które ona jest w stanie zaakceptować. Rola partnerki jest w tym, żeby umieć i chcieć się temu poddać. Dla mnie idealna sesja semenawy to taka, kiedy doprowadzimy partnerkę do kresu możliwości fizycznych, poddania i rezygnacji bez ani jednego „ała” po drodze – tutaj dochodzimy do różnicy pomiędzy cierpieniem a bezpośrednim bólem. Wbrew pozorom w tej zabawie nie szukamy bólu … ale o tym innym razem…

The eroticization of suffering

Quite often models ask me how do I deal with pain.
First of all, let me remind that our Semenawa favours the experimentation of suffering, not pain (see previous posts https://fetlife.com/groups/86301/group_posts/464997…

and https://fetlife.com/groups/86301/group_posts/457907….

I’m not a masochist. Never been.
Outside a session in which I feel submitted, I hardly can manage painful stimulation.

So what are the tools, the techniques, I personally use to deal with the painful sensations, with progressive suffering, and to turn them into something I can space for?

1. Breathing

I breathe slow and deep, when possible, slow and extended, when my breathing capacity is limited from the tie. Breathing has an immediate natural effect on the perception of pain, helps me relaxing, detaching, and getting rid of negative feelings.

2. Surrendering

I do not fight and resist to the discomfort: I follow it. The moment my brain and my body let go, the bliss begins.

3. Offering

I let my brain focus on the fact that the suffering I am living is an offer to my Top/Rigger at that moment. I love managing, as I live that act like an offer to him. I give him the time to admire me in suffering.

4. Sensory splitting

I found I apply this quite often. It’s a technique that involves dividing the sensation (pain, burning, pins and needles) into separate parts. For example, when a shoulder is in pain for a hard Takate Kote, and this kind of feeling is identifiable as „hot”, I just focus just on the sensation of the heat and not on the hurting.

5. Mental analgesia

This is really nice. It works like that: you have to imagine a strong pain killer drug, like morphine, entering into the painful area. What I personally do, is imagining my brain while producing endorphins. As I know that this is happening, and that those endorphins are having effect in a short time, I just wait for them to flow.

All of them are behaviors I experimented, and studying around, I even found a word for some of them. (You can read for further reference this list of techniques used to control chronic pain: http://www.spine-health.com/conditions/chronic-pain…

RedSabbath, http://kinbakuluxuria.com/

Podziel się ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
  1. https://pl.wikipedia.org/wiki/B%C3%B3l
  2. Mechanizmy przewodzenia bólu. Rola układu odpornościowego w regulacji odczuwania bólu; Iwona Filipczak-Bryniarska, Krzysztof Bryniarski , Jarosław Woroń, Jerzy Wordliczek; Anestezjologia i Ratownictwo 2010; 4: 500-509
  3.  prof. zw. dr hab. Bogdan Sadowski – Fizjologia bólu
  4. https://en.wikipedia.org/wiki/Fight-or-flight_response

Next Post

Previous Post

© 2019 Shibari Akademia Kraków

Theme by Anders Norén tweaked by Grzesznik

Newsletter!
close slider